piątek, 29 czerwca 2007

Nastrój nieprzysiadalny

W zasadzie ta grafika mogłaby służyć za całą treść postu.Obawiam się że dzisiejszy dzień nie będzie należał do udanych.Też tak macie?Wstajecie rano,i już wiecie że nie będzie łatwo.Teraz cały dowcip polega na tym,żeby tak sterować,aby po dopłynięciu do wieczora,odczuwać zadowolenie z mylnego przeczucia.Na razie póki co,mam nastrój nieprzysiadalny.

czwartek, 28 czerwca 2007

Idę spać

Dzisiejszy dzień obfitował w wydarzenia,siła ich była.Jestem zmęczony i widzę tylko łóżko.Na dodatek z samego rana trzeba wstać.Już sama ta myśl potęguje zmęczenie.Nie należę do śpiochów,wręcz czuję awersję do lubiących długo spać.Od zawsze bowiem,spanie uważałem za stratę czasu.W skrajnych przypadkach określam długotrwałe spanie-gniciem.Ale nawet ja muszę trochę się przespać.Pamiętajcie że każdy dzień,jest dzień dobry,a każda noc,jest dobranoc,czego Wam serdecznie życzę.Więc idę spać.

Dokonało się

Tort dokonał żywota.Nie ma go wśród nas,odszedł w chwale.Cześć jego pamięci!Był dobry,serdeczny i szczerze smakował.Będzie mi go brakowało,ale wspomnienie o nim pozostanie niezatarte.Wszystko ma swój koniec,tort też.Gdy wybiła jego godzina,był całkowicie spokojny,można powiedzieć chłodny.Gdy zamknęły się za nim drzwi lodówki,dostojnie wszedł na stół.Pobrzękujące noże nie robiły na nim żadnego wrażenia.Po pierwszym ciosie,przypominał Pacmana.Piąty cios okazał się śmiertelny.Koniec.Talerz pusty,nic nie zostało na katafalku.O terminie pogrzebu zadecyduje układ wydalniczy.Dokonało się.

Zapraszam

Trochę mi smutno.Nikt tutaj nie zagląda i zaczynam wątpić ,a jak zaczynam wątpić ,to przychodzi pytanie o sens ,a jak przychodzi pytanie o sens ,to zaczynam myśleć ,a jak zaczynam myśleć ,to dochodzę do wniosku. Jakiego?Takiego ,że na cholerę mi to wszystko. Ale może nie czas rwać sobie włosów z głowy ,może nie czas żałobne treny uskuteczniać ,nie czas. Skoro więc nie czas ,to dalej drzwi pozostawiam otwarte ,wierząc ,że jednak me skromne progi ktoś przekroczy ,zostawiając w podarku słowa swoje. Zapraszam.

Egzekucja

Właśnie będę śniadał,już w garnuszku gotują się moje ulubione paróweczki "Bobaski" w ilości sztuk dwunastu.Spoko,spoko nie są takie duże,nie dłuższe niż długość palca wskazującego.Bardzo je lubię,mają taki specyficzny,charakterystyczny smak.Wracając do tortu,to są naciski żeby egzekucję przyśpieszyć.Żal mi go trochę,i wykonanie wyroku przełożyłem na godziny wieczorne.Będzie mu przyjemniej odejść w towarzystwie kawy,która przybędzie na tą uroczystość o godzinie osiemnastej.Chociaż swoją wizytę zapowiedziały jeszcze dwie lampki wina,to i tak uroczystość będzie nader skromna,wręcz kameralna.Tymczasem paróweczki zostały zjedzone,co znacznie poprawiło mi nastrój.Teraz chwilka odpoczynku i golenie.Nie wypada wszak,aby dokonywać egzekucji tortu będąc nie ogolonym.Będzie to piękna egzekucja.

Tratatam,urodziny dzisiaj mam

Nie żebym się chwalił,czy też oczekiwał życzeń.Ale informacja ta warta jest wzmianki,więc ogłaszam wszem i wobec że dzisiaj mam urodziny.O nie,nie pytajcie które,nie ma łatwo,mam i już.Urodziny o tyle szczególne że pierwszy raz dostałem tort.Jest piękny,śmietankowy i pięknie ozdobiony.Zaprawdę powiadam Wam,żal go jeść.Ale przyjdzie na niego pora,pójdzie do wora,to znaczy do brzucha.Dziele się nim z Wami moi drodzy i każdemu z Was po wielkim klinie daję.Jedzćie na zdrowie.Bo jakby nie patrzeć,tratatam,urodziny dzisiaj mam.

Żywcem mnie nie wezmą

Zmory nocne tym razem nie były tak silne,więc w miarę bezboleśnie zapadłem w sen.O siódmej rano obudził mnie telefon,ucinając pięciogodzinne spanie.Tak więc,nowy dzień uważam za otwarty.Poranna kawa,przegląd prasy i... do boju.Bój to nie jest ostatni.Tyle zadań do wykonania że dzień wydaję się za krótki.Ale dam radę,muszę dać radę.Żywcem mnie nie wezmą.